04 kwietnia 2014

Szary dres spoko jest!

"Ja noszę dres!
Dres modny jest!"

Jeżeli z każdej strony świata osaczają Was obrazki ukazujące super-ekstra-fit, ultra-szczupłe niewiasty pozujące z odkrytymi, płaskimi, mikro-brzuchami na siłowni pełnej przypakowanych mięśniaków to spooo-kojnie, nie jesteście same! I jeżeli zarazem wracając z pracy/szkoły/uczelni (niepotrzebne skreślić) czujecie się jak wyplute i w drobny mak przetrawione przez cztery żołądki łaciatej krowy to spokojnie, nie jesteście same! Obecnie mamy do czynienia z modą na bycie fit i chyba nic tego nie zmieni, nawet fakt, że wszystkie hucznie zaprotestujemy, będziemy wsuwać fast foody i nie ruszać tyłka spod zapadającej się pod naszym ciężarem kanapy. Konkurencja będzie rosła w siłę, a my w dodatkowe kilogramy. Sport to zdrowie i nikt tego faktu nie jest w stanie zmienić, nawet jeżeli od wieków brzmi to niezwykle banalnie. Mnie samej zdarzają się chwile, kiedy jedyną aktywnością na jaką mnie wtedy stać jest położenie się na łóżku w pozycji zwiniętego w kulkę kota, na ukochanej poduszce, z którą musiałam się rozstać wczesnym rankiem i wycieczka w krainę popołudniowego snu. I wówczas, w porywie sennej desperacji, nawet nie przeszkadzają mi dobiegające z wyciszonego telewizora dość ambitne monologi i dialogi "Ukrytej prawdy" czy "Szpitala". Jest mi wszystko jedno. Co nie zmienia faktu, że w momencie, gdy z trudem podniosę głowę ze wspomnianej poduszki po popołudniowej drzemce wcale nie czuję się lepiej, a zdecydowanie gorzej. Jestem jeszcze bardziej rozdrażniona, choć na myśl przychodzi mi teraz inne, trochę bardziej drastyczne słowo. Ale zdarza się i tak (w przeważającej części przypadków), że mimo spadku siły witalnej, okropnego humoru i ogólnej irytacji na caaaały, boży świat mam również pełną mobilizację, chęć odreagowania i spalenia stresu dnia codziennego to wowczas sport jest najlepszym rozwiązaniem. I pomaga! Są też i takie dni, kiedy wykładam kończyny dolne na ścianę, włączam tryb chillout i nic nie jest w stanie mnie ruszyć. Tak jest i dziś - po pokonanych 4 kilometrach biegu i dodatkowych ćwiczeniach na nogi i pośladki. 
spodnie - Modish, miętowe trampki - Renee, zegarek - Novamoda


zdjęcia: Adi 




36 komentarzy:

  1. Ale świetne zdjęcia ! ♥
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dresiki są supcio, sama przymierzam się do kupna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny dres :)
    pozytywne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  4. no normalnie nie wiem, czy bardziej lubię Cię czytać czy oglądać - jedno i drugie sprawia mi przyjemność. Mądre dziewcze z Ciebie.
    I to już dziś drugi post o sporcie i ruchu, który czytam. Czuję się przyperana do muru;-)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dzięki wielkie! Sprawiłaś mi tym pierwszym zdaniem wielką przyjemność! :)

      Usuń
  5. Dresiara ;) wyglądasz pięknie Kasiu :) z resztą jak zawsze :) a włosy masz coraz dłuższe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnio zastanawiałam się nad kupnem takich samych spodni, bo są świetne, ale niestety ich nie kupiłam.

    świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie laski ( wagowo jak Ty) są najlepsze!
    ps. Zdeptałaś komuś pole :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie waga ciężka? :P Tak, zdeptałam, biję się w pierś i żałuję za grzechy. ;)

      Usuń
  8. Śliczny psiak i bardzo fajny luźny set. :)
    Miłego weekendu,
    DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasia 4 km, wow! trzymam kciuki za Twoja motywację :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motywacja cały czas na dobrym, chyba dość wysokim poziomie, ale kciuki zdecydowanie się przydadzą! ;)

      Usuń
  10. Ja też mam takie dni ,kiedy jestem pełna energii i mobilizacji do tego by ćwiczyć ,ale czasami przychodzą też takie dni ,gdy kompletnie nic ,ale to nic mi się nie chce .. a kiedy już zrobię sobie tą przerwę w ćwiczeniach to potem ciężko jest wrócić do tego wcześniejszego rytmu i rutyny ćwiczeniowej.. hmm takie życie :) Pozdrawiam ,świetnie wyglądasz w dresie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, z tymi ćwiczeniami to jest tak ciężko się zmobilizować. Tym bardziej, jeśli właściwie poza poprawą własnej kondycji, nie ma żadnego innego powodu do wysiłku :D wiem to po sobie! chciałabym sobie wyrobić ładniejsze mięśnie i poprawić ogólną kondycję, ale zawsze jak już zacznę ćwiczyć to coś mi przeszkadza :D ale próbuję znów, więc chyba determinację mam, tylko z systematycznością gorzej. Moda na bycie fit przynajmniej jest w jakimś tam stopniu zdrowa. To plus!

    pozdrawiam Cię Kasiu serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam dwa cele, jeden to faktycznie wyrobić mięśnie i ujędrnić ciało, a zwłaszcza nogi i pośladki, a drugi, niestety trochę trudniejszy, bo i przeciwnik jest twardym zawodnikiem i tak łatwo na pewno nie da za wygraną, a mianowicie redukcja cellulitu - z tym może być najtrudniej. Pierwszy cel osiągnięty w 70 %, drugi w 1%. ;)

      Buziaki Kasia! :*

      Usuń
  12. W sportowym wydaniu tez Cię kupuję :) Wyglądasz świetnie :) Miętuskowe tramposzki są wspaniałe, też muszę sobie takie sprawić :) Piękne, wiosenne zdjęcia :) Idealne na spacer :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja sobie wydzieliłam dni do ćwiczeń, to luźniejsze. W pracy wciąż się ruszam, jednak ta cała moda na bycie fit już mnie drażni. Niedobrze mi się robi oglądając miliony inspiracji i czytając mnóstwo komentarzy na ten temat. Za każdym razem, gdy ludzie piszą jak to cudownie ćwiczą i ile dziś nie zrobili już mam ochotę zjeść kostkę czekolady ;d
    Boski masz dres Kasiu! I zestawienie szarości z miętą super! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że w większości przypadków mam podobnie, dlatego sama staram się motywować, bez gapienia się w monitor i szukania kto, jak, gdzie. :) Ja też Basiu wydzieliłam sobie konkretne dni do ćwiczeń, jeżeli coś w danym czasie mi wypadnie staram się to nadrobić innego dnia. Powodzenia zatem! :*

      Usuń
  14. ojejku też tak mam :D raz pełna energii potrafię przebiegać cały dzień i jeszcze polecieć na siłownię a czasami budzi się we mnie leń i łóżko woła po imieniu :D świetne spodnie Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja uwielbiam takie luźne portaski :) w szczególności szare :) poza tym ładnemu, we wszystkim ładnie Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli chyba to ostatnie zdanie mnie nie dotyczy, ale dzięki. ;)

      Usuń
  16. fajny luźny look!:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię ludzi w trampkach! ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. W sumie, ja w Gdańsku ostatni (a zarazem pierwszy) raz byłam w gimnazjum. I nawet mam foteckę przy Neptunie. Pierwsze podobające mi się zdjęcie ze mną na pierwszym planie! To był przełom :D Na biegaczy nie zwracałam wtedy uwagi, ewentualnie nie było to wtedy tak powszechne. Za to turystów mnóstwo i handlarzy szklaną sztuką. Do dziś mam takiego ptaszka na wzór witraża. I piękne zdjęcia. Buty o niskiej podeszwie są najlepsze na takie wycieczki.
    Uważaj z tym okresleniem "modowa", lepiej używaj "szafiarka" inaczej mogą Cie zjeść żywcem. Ostatnio czytałam mądry artykuł o zjawisku modowo - szafiarskim. W zasadzie było tam wazne stwierdzenie pt. "modowy blogger to taki, który śledzi trendy, zna minimum pięć domow mody, interesuje sie modą, zna jej historie, trendy na przestrzeni lat, aktualnych projektantów, bla bla bla. A dzisiejsze zjawisko fotografowania się w różnych ciuchach to szafiarstwo". Coś w ten deseń, ale jesli popatrzeć na większą część blogów typu "autfitowego" to coś w tym jest. Ja Kasiu lubię Twojego bloga za treść i piekne zdjęcia z wycieczek, ale to już wiesz ;)
    A poza tym robi się tak ślicznie na zewnątrz, że można sobie pozwolic na skąpe ubranie. Moje Kochanie maltretuje mnie o spódniczkę, a ja nie posiadam ;< Funduszy chwilowo na nia też nie posiadam. Figury w moim mniemaniu teć niespecjalnie (jeszcze!). Ból życia :D Albo rzyci :P Nieważne, wszystko na szczęście jest rozwiązywalne. Pieniążki odkładam, od trzech miesięcy ćwiczę intensywniej. Czuję, że będzie dobrze :) I powiem Ci, że myślałam o takim fasonie spódniczki, ale z drugiej strony musiałabym przymierzyć i zobaczyć, jak moje biodra w tym leżą :) Wszystko przede mną!
    Tyłek z kanapy :D Akurat moda na fit nie jest taka negatywna! Gorzej, gdyby była moda na anorektyczki ew. inne niezdrowe paści. Wtedy można by się martwić. Psinka na spacer! Akurat ja wolę ćwiczenia w domu na wszystkie partie ciała niż bieganie. Uraz z liceum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaa, Grafica mnie odwiedziła, super! Moje skromne progi witają chlebem i solą za takie ogromne, wieeeelkie, obszerne komentarze, Bóg zapłać! :) I jak zwykle oczywiście nie wiem od czego zacząć, jeżeli chodzi o odpisywanie, czy od Gdańska czy od szafiarek czy może od ostatniego tematu, czyli ćwiczeń i tak popularnego workout'u. :D Ja w żaden sposób nie myślę, że to zjawisko jest negatywne, wzajemne motywowanie się jest jak najbardziej w porządku, chodziło mi jedynie o to, że internety (:P) obecnie zalewane są totalnie modą na fit i w niektórych przypadkach może to działać bardziej dobijająco niż motywująco. Ja osobiście też wolę ćwiczenia na konkretną partię ciała, takie też robię w zaciszu domowego gniazdka, ale bieganie (o dziwo) polubiłam. :)

      Kurcze, i muszę przyznać, jesteś mistrzynią "masowych" komentarzy! :D:*

      Usuń
  19. Biegająca Kasia i do tego po pięknych, zielonych polach (nie koniecznie swoich) - widok marzenie :) A tak na serio, to świetne dresy znalazłaś kochana. Spokojnie można je nosić na co dzień a o to w sumie chodziło. Na prawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to akurat nie moje pole, ale jestem pewna, że właściciel był zaszczycony, że piękne, zielone połacie znalazły się w cyberprzestrzeni! :D

      Usuń
  20. pięknie wygladasz ! Cudowny klimat zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. fajnie wyglądasz! :D też mam fajne spodnie dresowe, muszę zacząć nosić ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. WSPANIALE KOCHANA,
    IDEALNIE
    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  23. 4 km wow! ja bym umarła he he (dla mnie niestety sport to nie zdrowie, mam zabronione)
    ale w sumie.... mój ulubiony sport to szachy :D
    Świetne trampki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Aktywność fizyczna jest super - tylko czemu tak bardzo męczy ;] Hihihi
    Kasiu ja lubię dres nie zależnie od tego czy ćwiczę czy nie :D A Twój bardzo mi się podoba :)

    P.S 4km?!!! Szacunek.. ja po przebiegnięciu 500m wypluwam płuca i smarkam jak opętana...

    OdpowiedzUsuń
  25. wygoda przede wszystkim! :) śliczne miejsce Kasiu ! zdjęcia na bloga + spacerek z psem. przyjemne z pożytecznym! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wpis. ♥

Thanks for Your comment. ♥